VR to skrót od „wirtualnej rzeczywistości”. Są to zazwyczaj okulary, które wkładamy na głowę i dzięki temu możemy się przenieść do dowolnego miejsca. Koncept virtual reality powstawał i ewoluował przez dziesiątki lat. Setki autorów, przedstawiali go w książkach i czasopismach, a potem i w filmach, zajmujących się nauką popularną. Ray Bradbury napisał swój „The Veidt” w 1950 roku, na długo przed stworzeniem w ogóle pojęcia wirtualna rzeczywistość. W krótkim opowiadaniu opisuje on smutny los rodziców, którzy zapragnęli odciąć swoje dzieci od „szczęśliwego” życia w totalnie zautomatyzowanym domu. W filmie „Tron” z 1982 mogliśmy, wraz z Jeffem Bridgesem, przenieść się w cyfrowy świat zbuntowanego komputera. W „Strange days” z 1995 (to już 20 lat?!) główny bohater handlował wspomnieniami, z kolei w „eXistenZ” z 1999, symulacyjna gra przygodowa, przenikała się niebezpiecznie z rzeczywistością.

Wirtualna rzeczywistość na tle nowoczesnych smartfonów, telewizorów, monitorów, zwyczajnych gadżetów i – co najważniejsze – średniej pensji Polaka nie jawi się jako coś niedostępnego, luksusowego. Wybierz i zamów gogli wirtualnej rzeczywistości odpowiedni do funkcjonalności i kosztów w sklepie internetowym DHgate. Recenzje na stronie pomogą w wyborze.

Wirtualna rzeczywistość w New York Times

To nie jest fikcja, a nie daleka przyszłość. Każdy, kto ma kask do WR, może teraz oglądać setki wideo z YouTube za darmo. Technologia jest gotowa, pozostaje tylko pozyskać lojalnych użytkowników i stać się naprawdę opłacalną. Liderem w tym względzie jest New York Times. W 2015 roku gazeta wraz z Google utworzyła zespół Virtual Reality, który tworzy „wirtualne” filmy dla marek. Pomysł jest bardzo prosty. Pobierasz aplikację na smartfonie z iOS lub Androidem. Włóż smartfon do kartonowego pudełka GoogleCardboard (lub DaydreamView, jeśli masz pieniądze). I to wszystko! Możesz obracać się w miejscu, poruszać głową w górę iw dół, słuchać swój głos, pochylać się. A dookoła będzie wszystko inne. Najczęściej – ekstremalne, takie, na które w realnym życiu by chyba nie odważyliśmy się, a wrażenia otrzymać można niezapomnialne. No a żeby jakoś na tym zarabiać pieniądze, każdy drugi film New York Times wychodzi o jakiejś firmie albo konkretnym produkcie. Na przykład, o podróży w maszynie MINI albo o wycieczce po fabryce Generalelectric w USA.

Wirtualne przymierzalnie

Centra handlowe w USA i Europie stopniowo przechodzą do wirtualnych przymierzalni – aby klienci mogli próbować rzeczy bez dotykania ich. Proces jest szybszy, a dodatkowo, aby sprawdzić, jak to wygląda, nie musisz przychodzić do sklepu. Używany jako AR (Augmented Reality) i VR (z hełmami).

W kwietniu 2017 roku, podczas London Fashion Week, publiczność miała okazję spróbować wszystkiego, co chcą, z Microsoft HoloLens. Rzeczy z nowej kolekcji, które nie są jeszcze w sprzedaży! Ludzie mogli zobaczyć, jak wyglądają ubrania w „wirtualnej przymierzalni”, która skanowała ich ciała za pomocą 64 lustrzanek cyfrowych i przenosiła je do wirtualnej rzeczywistości.

Znana sieć sklepów Gap w styczniu 2017 roku wypuściła aplikację DressingRoom na smartfon z ubraniami w oświetleniu domu (AR). Jest raczej prymitywna, ma kilka wariantów postaci, ale działa jako potwierdzenie koncepcji. Teraz wśród największych amerykańskich sprzedawców detalicznych jest wyścig za tym, który będzie w stanie stworzyć pełną wersję WR. Dzięki niej możemy, po obejrzeniu, zrozumieć, że rzeczy kupowane w Internecie, nam odpowiadają. Spójrz na długość rękawów, na spodnie, w talię, jak kolor wygląda w rzeczywistości.

Liczyć każdy centymetr – nudny-o! A jeśli szafa albo kanapa raptem nie umieszczą się, będzie koszmar. IKEA w 2016 roku uruchomiła na Steam zabawkę dla HTC Vive, gdzie można spacerować po prawdziwej kuchni wyposażonej w meble i gadżety IKEA. Włącz kuchenkę, usmaż ziemniaki, otwórz szuflady, wyrzuć śmieci do wiadra. Odczuć, czy komfortowo wam do wszystkiego dostawać, czy jest wystarczająco dużo miejsca. W tym samym celu, łańcuch artykułów domowych Lowe zainstalował okulary Oculus Rift w swoich sklepach i uruchomił projekt Holoroom (co to za nazwa, przyjaciele, ile liter ma tutaj „o”?!). Siedzisz w kasku WR, spójrz na pokój i powiedz sprzedawcy, czego potrzebujesz.

A on daje wam do wnętrza potrzebne tapety, laminat, szafy, półki. «Chcę kolor pociemniej! I zróbcie jej drewnianą! Jeszcze dwie oto tam na ścianę, prosze!».

Kupowanie nieruchomości

Ta sama historia co ubrania / meble. Po co jechać gdzieś, żeby spojrzeć na dom, jeśli można obejść go wirtualnie, po otrzymaniu tego samego doświadczenia? Na rynku istnieje już kilka konkurencyjnych rozwiązań. Być może najbardziej imponującym z nich jest digitalizacja Matterport. Modele mieszkań są łączone z ich rzeczywistymi zdjęciami i wprowadzane do systemu. Możesz spojrzeć na tę przestrzeń z perspektywy „Boga” i możesz poruszać się wzdłuż niej. Okazuje się to bardzo imponujące, szczególnie podczas oglądania przez WR. Wprost chce się zamówić sobie takie zdjęcie dla mieszkania.

Wyniki Matterport można zobaczyć, na przykład, na Apartments.com. Ponad 40 tysięcy domów i mieszkań dostępnych na wynajem ma tam modele 3D. Kto jednak nie chce przenieść się do bogatego (lub biednego?) domu w ciągu kilku sekund – zobaczyć, jak wszystko jest tam ustawione. Kupno nieruchomości zmienia się w rodzaj rozrywki.

Żołnierze WR

Od 2012 r. Armia amerykańska rozpoczęła szkolenie specjalistów używających technologii wirtualnej rzeczywistości. Pomysł wydaje się oczywisty: ludzie są jak najbliżej doświadczenia życiowego, uczą się reagować w trudnych sytuacjach. W rzeczywistości wirtualnej szkolą się piechota, piloci i lekarze wojskowi. Niebezpieczne sytuacje są opracowywane bez ryzyka dla życia personelu.

W ciągu najbliższych 10 lat amerykański Departament Obrony planuje stać się głównym nabywcą technologii wirtualnej. Koszt jednego zestawu wojskowego WR / AR wyniesie 2 tysiące dolarów, z nich zostaną wydane z 1,5 miliarda dolarów rocznie.